Nie czytasz? Nie będziem się kochać, sory

Nie czytasz? Nie będziem się kochać, sory

Kiedyś rodzice zabierali dzieciakom książki, bo podobno miały być one szkodliwe dla oczu, psuły kręgosłup, pochłaniały ogromne ilości czasu i nie wnosiły do życia młodego człowieka nic pożytecznego. Książki w ogóle miały umrzeć, bo pojawiło się radio, następnie telewizja, komputer, Internet, gry itd. No i co się stało? Obecnie większość rodziców po prostu rozpływa się z radości, gdy ich dziecko weźmie do ręki choćby poradnik dla miłośników plecenia z wikliny.

Czytanie książek w dzisiejszych czasach stało się niesamowicie egzotyczną formą rozrywki i zwykle jest uznawane za bardzo nudne. Oczywiście każdy ma prawo do swojej opinii, natomiast z tą konkretną absolutnie się nie zgadzam. Ta niechęć do książek jest zapewne spowodowana łatwym dostępem do mnóstwa innych form rozrywki. To oczywiście nie znaczy, że są one od czytania lepsze.

Dlaczego w ogóle warto sięgnąć po książkę?

Cóż, ciężko mi było wydać tak poważny werdykt, ale wydaje mi się, że czytanie jest najlepszą i najwartościowszą formą rozrywki, jaką można sobie samodzielnie zapewnić. W miejscu, gdzie inni widzą zbitek nudnych i nic nieznaczących literek, ja widzę uchylone drzwi do fantastycznej przygody, która, połączona z głęboką wyobraźnią, pozwala doświadczyć historii mogącej zmienić Twoje życie.

No, może trochę przesadzam, bo bardzo wiele zależy od opowieści, którą zaserwuje nam autor. Jednak, gdy znajdziesz książkę idealnie pasującą do Twojego wnętrza, do Twoich myśli i poglądów, będziesz jednocześnie chciał ją poznać najszybciej jak się da oraz marzyć, by nigdy się ona nie skończyła.

Tę samą historię każdy może interpretować na swój sposób

W tym przypadku “zbitek literek” jest najfajniejszą “wadą” na świecie! Moc wyobraźni serio nie zna granic.

Gdy autor nakreśli Ci pewien obraz pomieszczenia, w którym akurat rozgrywa się akcja, to Ty ten obraz kolorujesz i dodajesz do niego swoje własne elementy. Możesz wręcz poczuć zapach starego drewna, z którego zrobione są deski podtrzymujące sklepienie kamienicy lub chłód spowodowany przeciągiem, bo ktoś, kurde, nie naprawił okna.

Zgodzę się natomiast z opinią Remigiusza Maciaszka, że jedyną dziedziną rozrywki, która może dorównywać czytaniu książek, są gry. To znaczy – one są w pewnym sensie najbliżej. Grając nie jesteś wyłącznie biernym obserwatorem, ale bierzesz czynny udział w wydarzeniach rozgrywających się na ekranie komputera / konsoli. Bezpośrednio doświadczasz historii i często możesz wpływać na jej bieg.

I tu jest podobieństwo do książki. Aby wynieść z gry / książki jak najwięcej, należy się w nią wczuć i w pewnym sensie stopić z głównym bohaterem w jedną osobę przeżywając dokładnie to, co on przeżywa i dokładając do tego swoje własne przemyślenia.

Moim zdaniem filmy nie posiadają tego czegoś, co dosłownie wciąga nas do swojego świata i sprawia, ze staje się on także częścią naszego. Wydaje mi się też, że niektóre seriale potrafią tego dokonać, lecz jest to znacznie trudniejsze niż w przypadku dobrej książki czy gry.

I wreszcie – czytanie jest seksi!

No serio! Jeśli ktoś czyta, to najprawdopodobniej znaczy, że iloraz inteligencji tej osoby jest wyższy niż takiej przeciętnej Karyny (bez obrazy dla Karyn, wszystkie Was kocham!). A to już dla mnie jest dużym plusem. A jak już Ona i ja mielibyśmy podobny gust w kwestii gatunku, to do ideału daleko nie brakuje.

W ogóle widziałeś kiedyś atrakcyjną dziewczynę w okularach zmysłowo przewracającą kolejne kartki? Gorąc, że aż parzy! Podejrzewam, że z facetami jest podobnie, no ale w tym wypadku już nie mnie to oceniać.

A teraz nie pozostało Ci nic innego jak biec do księgarni, kupić coś co miła Pani Księgarniana poleci i nacieszyć oczy, umysł i wszystkie inne zmysły cholernie interesującą opowieścią!




%d bloggers like this: